|
Ta kobieta spała z 1500 mężczyznami; wielu z nich było żonatych. Za sesję pobiera 100 funtów. A jednak nie szukajcie jej w dzielnicy czerwonych latarni: Mare Simone jest seksualną uzdrowicielką.
|
54-letnia Mare Simone sama o sobie mówi, że jest „seksualną surogatką”. Z wielkim oddaniem wykonuje swoją pracę, w której pomaga mężczyznom, kobietom i parom przezwyciężyć problemy w sypialni. Jako wykwalifikowana terapeutka seksualna przez 23 lata udzieliła lekcji miłości ponad 10 tys. klientów. I chociaż szacuje, że z 1500 z nich odbyła pełny stosunek seksualny, to jednak twierdzi, że w tym co robi, nie ma nic niewłaściwego.
 |
– Zarabiam na życie śpiąc z mężami i chłopakami innych kobiet, ale w żadnym razie nie jestem prostytutką – zapewnia Mare. – Bycie seksualną surogatką jest dozwolone, jeśli tylko wszystko odbywa się w przyjaznej, uzdrawiającej atmosferze. Ludzie płacą mi za to, że im doradzam, pomagam rozwiązać ich problemy. Nie dostaję wynagrodzenia za sam seks.
– Pomagam tysiącom mężczyzn zmienić i udoskonalić swoje życie seksualne, a to oznacza, że pomagam udoskonalić także życie intymne ich żon i partnerek – wyjaśnia Mare. – Niektóre kobiety decydują się zostać matkami zastępczymi, bo chcą pomóc innym osobom, które nie mogą mieć dzieci. Ja na podobnej zasadzie pragnę pomagać ludziom, którzy mają problemy w życiu intymnym. Moja praca daje mi dużo radości i satysfakcji. To wspaniałe patrzeć jak moi klienci wychodzą ode mnie z nowo nabytą pewnością siebie.
Mare jest samotna. Mieszka w Chelsea, w zachodniej części Londynu. Przyjmuje średnio po pięciu klientów dziennie. Przychodzą do niej osoby ze wszystkich grup społecznych. – Mam klientów w różnym wieku, różnej postury, wykonujących różne zawody... Polecają mnie im seksuolodzy lub moi dawni klienci. Czasem nowe osoby trafiają do mnie za pośrednictwem specjalnych organizacji.
– Panowie najczęściej mają problemy z erekcja lub z przedwczesnym wytryskiem. Czasami przysyłają ich do mnie żony, bo nie są z nich zadowolone w łóżku. Zanim do mnie trafią, muszą zrobić badania na obecność chorób przenoszonych drogą płciową, a kiedy już przechodzimy do praktyki, wymagam, aby używali prezerwatywy.
– Czasami przychodzą do mnie także kobiety. Ich problemy dotyczą zwykle tego, że nie mogą osiągnąć orgazmu lub mają kiepskich kochanków. Pokazuję im jak mogą się same zaspokajać i uczę, jak mają pokochać swoje ciała. Niektórym wystarczy kilka sesji, inni potrzebują około dwunastu, w zależności od wagi problemu.
Wszystkie sesje u Mare Simone zaczynają się tak samo. – Rozmawiamy chwilę, a ja głaszczę ich dłonie, aby się odprężyli i poczuli się ze mną bezpiecznie – opowiada nauczycielka seksu. – Podczas kolejnych sesji przechodzę do masażu pleców i ramion, więc klient czuje się jeszcze bardziej odprężony. Chętnie opowiada mi o swoich kłopotach.
– Następnie przechodzimy do ćwiczenia z lustrem. Oboje, klient i ja rozbieramy się i oglądamy swoje ciała w lustrze. Zwykle mężczyźni czują się w tym momencie bardzo onieśmieleni, trudno im patrzeć na własne odbicie. Ale kiedy uświadomią sobie, że ja ich nie oceniam, powoli zaczynają się otwierać i czują się bardziej pewni siebie.
– Na tym etapie masuję przód ciała, schodząc coraz niżej, pokazując klientom, w jaki sposób sami mogą się dotykać. W końcu nadchodzi czas, aby wypróbować to wszystko, czego się nauczyli w praktyce. To etap, kiedy uprawiamy seks: wtedy właśnie klient uczy się, jak panować nad sytuacją i rozwiązać swoje problemy w życiu intymnym. Moja praca polega przede wszystkim na tym, aby uświadomić ludziom, że ich problemy nie dotyczą jedynie ciała. One tkwią w umyśle i są ściśle związane z poczuciem własnej wartości.
Mare nie zawsze była tak otwarta w sprawach seksu. W wieku 19 lat została zgwałcona przez kolegę, który odwoził ją późnym wieczorem z przyjęcia do domu. Była zbyt wystraszona, by zgłosić napaść na policji, ale na dłuższy czas straciła wiarę w mężczyzn i w seks. Kiedy dziesięć lat później brała ślub ze swym pierwszym mężem, Victorem, nadal nie mogła znieść bliskości z mężczyzną.
– Moja niechęć do seksu kładła się cieniem na naszym małżeństwie – wspomina Mare. – W głębi duszy zdawałam sobie sprawę, że przyczyną tego wszystkiego był gwałt. Z dnia na dzień z otwartej, rozrywkowej dziewczyny stałam się zamkniętą w sobie osobą. Kiedy umawiałam się na randki, za każdym razem seks był dla mnie przerażającym, traumatycznym przeżyciem.
– Gdy wyszłam za Victora, nasze życie seksualne nie było specjalnie udane. Rozwiedliśmy się po czterech latach, ale pozostaliśmy przyjaciółmi. Właśnie wtedy koleżanka poradziła mi, abym poczytała coś o seksie tantrycznym i surogatkach seksualnych. Kiedy dowiedziałam się więcej o tym nieznanym świecie uzdrawiania seksualnego, poczułam, że jest jednak nadzieja, iż odzyskam utraconą pewność siebie w tej sferze.
Mare postanowiła przejść czterodniowy kurs uzdrawiania seksualnego. To wtedy zdobyła pierwsze informacje o seksie tantrycznym, tej starożytnej hinduskiej praktyce skoncentrowanej na powolnym uprawianiu miłości. – Byłam tym zafascynowana – opowiada. – Podczas kursu po raz pierwszy wyraźnie uświadomiłam sobie, że to nie ja ponoszę winę za to, że zostałam zgwałcona dziesięć lat wcześniej. Teraz mogłam czerpać przyjemność z seksu bez poczucia wstydu czy winy, bez przeświadczenia, że jestem brudna.
Dziś Mare spędza większość czasu w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie może opędzić się od klientów. – Przyjmuję cztery, pięć osób dziennie i pobieram około 100 funtów za sesję – mówi. – Czasami uprawiam seks z mężem w obecności żony, aby nauczyć ich oboje, jak być lepszymi, bardziej wrażliwymi kochankami. Często pary stwierdzają, że nawet zwykła, szczera rozmowa z osobą trzecią o ich problemach intymnych poprawia sytuację w sypialni.
Chociaż Mare jest dumna ze swojej pracy, nadal nie przyznaje się rodzinie i znajomym do tego, w jaki sposób zarabia na życie. Nie rozmawia o tym również ze swymi potencjalnymi partnerami. – Zwykle na początku mówię im, że jestem instruktorką jogi – wyjaśnia. – Dopiero kiedy dojdę do wniosku, że mogę im zaufać, mówię im całą prawdę. Niektórzy nie potrafią tego zaakceptować i biorą nogi za pas; inni uważają, że moja praca jest fascynująca – robi na nich wielkie wrażenie.
– Kilkoro moich zaufanych przyjaciół wie, czym się zajmuję, ale moja rodzina byłaby przerażona, gdyby wiedziała, jak wygląda moje codzienne życie. W ramach pracy jeżdżę po całym świecie i pomagam ludziom w rozwiązywaniu ich intymnych problemów. Podczas mojego ostatniego pobytu w Londynie przyjęłam trzydziestu klientów. Niektórzy z nich zapisali się na wizytę na kilka miesięcy wcześniej.
– To zdumiewające, jak wielu ludzi w Wielkiej Brytanii rozpaczliwie potrzebuje pomocy w życiu seksualnym, a nie wie, gdzie jej szukać – zwraca uwagę Mare. – W Stanach Zjednoczonych jest wiele seksualnych surogatek, ale w Wielkiej Brytanii takie osoby spotyka się niezwykle rzadko. Ludzie muszą zrozumieć, że intymności i seksu czasami trzeba się nauczyć. Nie wszystkim przychodzi to w sposób naturalny. Przy dzisiejszym trybie życia stres może być przyczyną wielu problemów, a moim zadaniem jest to naprawić.
– Odkąd zaczęłam pracować jako surogatka seksualna, przyjęłam ponad 10 tys. klientów, a z około 1500 z nich odbyłam pełny stosunek seksualny. Nadal co tydzień przyjmuję klientów. To wspaniałe uczucie, kiedy widzę, jak mężczyźni i kobiety, którym pomagam, robią postępy, nabierają pewności siebie, coraz lepiej czują się w swoich ciałach – cieszy się.
– Zajmuję się tym od dwudziestu lat i nigdy nie czułam niechęci na myśl o tym, że muszę iść do pracy. Kocham to, co robię i nie mam zamiaru wycofać się z tej profesji przez najbliższą dekadę. Jestem seksualną uzdrowicielką. Przepełnia mnie duma: jestem szczęśliwa, że znalazłam wymarzoną dla siebie pracę.
Źródło: The Sun
|